wtorek, 30 grudnia 2008

Skończył się czas zakupowych szaleństw więc pora na trochę refleksji. Optymizm Polaków wydaje się być niczym nie zmącony choć kryzys, który dotyka Europę zrzeszoną w Unii również u nas staje się coraz bardziej widoczny. Nie pomogą tu uspokajające zapewnienia premiera, że w zasadzie nic się nie dzieje, bo każdy, kto ma jakikolwiek związek z gospodarką wie jaka jest rzeczywistość. W wielu przedsiębiorstwach zaczynają się już problemy z brakiem zamówień czy choćby z przesuwaniem przez odbiorców terminów ich realizacji. Szczególnie jest to widoczne w branży motoryzacyjnej i szeroko pojętym budownictwie. I nie pomoże tu żadne zaklinanie rzeczywistości przez Tuska, Skrzypka czy innych prawicowych polityków. Udawanie, że problemu nie ma nie prowadzi do jego rozwiązania. Wszystkie kraje przygotowują się do ratowania własnych gospodarek a Polska żyje we własnej urojonej rzeczywistości wpatrzona      w betlejemską gwiazdkę. Cudu jednak nie będzie i jeżeli nie wrócimy szybko na ziemię, to przebudzenia może być bolesne.

Dziwić musi jednak bierność lewicy, a szczególnie SLD, który ma praktycznie niczym nie skrępowany dostęp do mediów. W tej sytuacji z tego środowiska powinna rozlegać się nieustanna krytyka bezczynności rządu, który lekceważy coraz bardziej widoczne symptomy kryzysu. Jeżeli lewica prześpi obecny okres, to wykorzysta to niewątpliwie PiS. Partia „braci mniejszych” doskonale sprawdza się w takich sytuacjach. Mogliśmy się wielokrotnie przekonać, że najskrajniejszy populizm to jej żywioł. I nie zdziwmy się, że wkrótce partia, której politycy zajmują czołowe miejsca wśród osób mających najmniejsze zaufanie społeczne zacznie przewodzić w sondażach. Tym bardziej, że będzie miała wsparcie prokuratury obsadzonej przez ludzi Ziobry, CBA, IPN i ambony będącej największą tubą propagandową. Nie dajmy się zwieść kłótniom PiS z moherencją Rydzykiem. W stosownej chwili Radyjo wesprze „pisuarów” bo nikt inny tak jak oni nie zadba o interesy kościoła kat.

Na koniec chciałbym się jeszcze odnieść do dyskusji jaka toczy się w środowisku RACJI po decyzji odrzucającej współpracę a SLD w wyborach do Parlamenty Europejskiego. Moim zdaniem jest to decyzja absolutnie słuszna i to z kilku powodów. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie partie czy ugrupowania lewicowe jak również wszelkie powstające obecnie inicjatywy lewicowe uznają, że z SLD im nie po drodze. Powody tych decyzji są oczywiste. SLD lewicowy jest tylko z nazwy. Ostatecznego odejścia tego środowiska od ideałów lewicy dokonał rząd Millera ale początki tego procesu nastąpiły już w czasie pierwszej kadencji prezydentury A. Kwaśniewskiego, którego bardziej pociągały światowe salony i środowisko inteligenckiej, liberalnej Unii Wolności niż problemy popadającego w coraz większą biedę  „pospólstwa”. I tak pozostało do dziś. Panom Napieralskiemu i spółce bardziej pobadają się wnętrza pałacu prezydenckiego niż ideały lewicy.  I nie dajmy się zwieść temu, że od czasu do czasu wystąpią z jakąś inicjatywą próbującą ograniczyć wpływy kościoła kat. Wychodzi z tego tylko kupa śmiechu (z przewagą kupy) bo nie są w stanie zebrać odpowiedniego poparcia aby tej inicjatywie nadać bieg. Przeciwny temu jest inny „lewicowiec” i współpracownik Kwaśniewskiego Marek Borowski.

Należy zadać też pytanie, czy SLD zależy na współpracy ze środowiskami prawdziwej lewicy? Moim zdaniem – nie. A przynajmniej nic na to nie wskazuje. Wszelkie lewicowe inicjatywy jak choćby Kongres Porozumienia Lewicy przywódcy tej partii omijają szerokim łukiem.

To prawda, że rozdrobnione środowisko lewicowe niczego nie osiągnie ale nie można dążyć do współpracy z SLD za wszelką cenę. Cena ta może okazać się dla prawdziwej lewicy zbyt wysoka. Lepiej szukać innych dróg porozumienia niż łączyć się z politycznym trupem jakim wkrótce stanie się SLD.

Ale nie traćmy nadziei, że nadchodzący rok będzie dla nas lepszy od obecnego. Czego życzę wszystkim związanym z RACJĄ życzę

Krzysztof Tinc