czwartek, 25 września 2008

Nowomowa


MYLIĆ SIĘ Z PRAWDĄ

Znowu nasi wybrańcy, zajmujący się głównie sobą, dali do wiwatu. Oczywiście z lubością dogryzający sobie niczym rasowe bulteriery, a przy okazji wnoszący wiekopomny wkład w rozwój kultury językowej. Bądź, co bądź sami w mozole wysmażyli ustawę o ochronie języka ojczystego. Uchwalili, jak widać, nie po to, aby przejmować się nią. A może jednak wynika to z niedostatku szkolnej wiedzy na poziomie gimnazjalnym? Proponuję zorganizowanie przyśpieszonego kursu. Pani minister Hall – przed panią kupa roboty u podstaw!

Chorować zdrowiej – z kontekstu wystąpienia minister Kopacz wynikało, że miało być – chorować w lepszych medycznie warunkach, a wyszło jak zwykle. Jeśli tak, to znaczy, że obecnie choruje się niezdrowo. Coś w tym musi być! Przecież samo życie jest bardzo niezdrowe. Ponadto ludziom poprzewracało się w głowach i chorują niezgodnie z planem NFZ, wprowadzając tym bałagan. No bo kto to widział, ażeby dla przykładu zamiast stu w roku chorować na staw biodrowy, pojawiało się dwustu chorych? Bałagan i brak odpowiedzialności! I później jeszcze narzekają, że trzeba w kolejce czekać 5 lat. Sami sobie winni, bo przecież nie planiści z NFZ. Jak to mawiał pewien klasyk od filozofii? Im bardziej teoria odbiega od praktyki, tym gorzej dla praktyki! Czekam, kiedy pani minister wprowadzi nowe stopniowanie przymiotnika chory. Proponuję najbardziej trafne w obecnych warunkach: chory, chorszy i trup.

Mołotow – to według finezyjnego Kurskiego przewodniczący Rady Miasta z Sopotu. Ta stalinowska swołocz nie pozwoliła płomiennie przemawiać w czasie sesji rady niezapraszanemu przez nikogo Kurskiemu, pomimo że ten przybył wspaniałomyślnie w asyście partyjnego Ławrentija Ziobry. Kurski jednak uważający, że ciemny naród wszystko kupi, zwołał spontaniczną konferencję prasową, w czasie której przemawiał niczym białostocki kandydat na prezydenta, niejaki Kononowicz. Mówił równie mądrze, nie miał tylko uszanki i cudnie wzorzystego sweterka.

Mylić się z prawdą – to diagnoza Gosiewskiego po wypowiedzi Chlebowskiego w sprawie zawieszenia immunitetu nieskazitelnego Ziobry. Gosiewski ma rację. Ksiądz Tischner namnożył tych prawd po góralsku tyle, że trudno połapać się, czy to jest dopiero świnto prowda, tyz prowda, czy już gowno prowda. Żeby cokolwiek pokapować w tych prawdach, to głowa Gosiewskiego mała, ba, tu nawet stodoła mała. No, bo przecież mijać, to mogą się tylko pociągi pośpieszne na stacji we Włoszczowie.

Profesja zawodowa – stwierdził z przekonaniem błyskotliwy Putra. Pomimo, że profesja, to po prostu zawód. Z tą różnicą, że wywodzi swój rodowód z łaciny. No, ale skąd niby Putra ma o tym wiedzieć? Przecież na partaitagach PiS jeśli już uczą łaciny, to raczej tej bardziej użytkowej, kuchennej. Po przełożeniu na mowę wieszczów wypowiedź nieocenionego Putry brzmi mniej więcej tak, jak: robota robotna, sromota sromotna, hołota hołotna i głupota głupia. I słusznie! Przecież nauka radziecka zna przypadki głupoty mądrej i hołoty kulturnej. Putra musiał tę wiedzę czerpać u źródła.

Puszczać przecieki – tako rzecze eurodeputowany Czarnecki o prasowych rewelacjach ze szczegółów bardzo tajnej rozmowy, jaką miał nasz wielki prezydent mądry z ministrem orężnym, a zadziornym. Pan deputat pomylił chyba przeciek z puszczaniem bąka, albo puszczaniem krwi. Chociaż tej nieco napsuli. No bo nawet ścieki, to można jedynie spuszczać, podobnie jak i spodnie. Przecieki zaś mogą występować. Chociaż z drugiej strony w kraju, w którym spod kiecki Rydzyka wychodzą mężowie stanu, to przecieki pewnie można nawet spuszczać, albo i napuszczać.

Uzurpator – tytuł jednomyślnie nadany Niesiołowskiemu przez zagończyków PiS wspieranych przez partyjne markietanki pod wodzą boskiej Szczypińskiej. Stało się to wówczas, gdy zaczął on kierować komisją sejmową z upoważnienia marszałka Komorowskiego, a bez zgody prezesa Kaczyńskiego. Takiego bezprawia nie można tolerować. Pospolite ruszenie partyjne poszło prezesowi na odsiecz i pyszczyło, jak na arabskim bazarze. Nieważne czy miało to jakikolwiek sens, ważne aby było głośno i z przytupem. Nawet mało rozgarnięty obserwator mógł wyrobić sobie pogląd na temat walorów naszej parlamentarnej demokracji. Na zapowiadającą się ogniście powakacyjną sesję należy rozdać wspaniałym przedstawicielom narodu pistolety i oni sami już demokratycznie ten problem rozwiążą. Z korzyścią dla narodu.

Roman Małek

Wirowanie na planie


NANGAR KHEL

Zapatrzeni w Macierewicza i Ziobrę orężni prokuratorzy dają do wiwatu, że hej! Wpierw kazali trzasnąć o glebę i skuć niczym mafioso kilku polskich żołnierzy z amerykańskiej wojny w Afganistanie. Żandarmeria prowadziła ich w pozycji kuczno-łamanej pod okiem kamer, żeby wszyscy mogli podziwiać głupotę militarnej prokuratorni. Każdy kraj dba o swoich wojaków, ale nie Polska. Chłopaki trochę sobie posiedzieli, bo prokuratorzy postanowili odkryć nikomu niepotrzebną zbrodnię wojenną niczym tę w Katyniu albo i Wołyniu. Admirał i pułkownik, nazwisk nawet nie warto publikować, twierdzą, że nasi wojacy to okrutne bandziory, godne stryczka, bo kul szkoda. Według nich w Afganistanie nie ma żadnej wojny, a Talibowie to kulturalny naród i w dodatku umundurowany, żeby każdy z daleka widział jaki jest zadbany i wyperfumowany. Reszta zaś stanowi potulną trzódkę jedzącą z ręki i kochającą na zabój swoich najeźdźców. Ci nasi prokuratorzy, którzy proch wąchali jedynie w czasie salwy honorowej na Powązkach, albo z okazji rocznicy cudu nad Wisłą, kiedy to ksiądz Skorupka pogonił bolszewików, wiedzą najlepiej co dzieje się w Afganistanie i niepotrzebne im żadne wizje lokalne. Fakt, że żaden Talib nie chodzi w mundurze, że na każdym kroku czyhają zasadzki, że nie obowiązują tam żadne konwencje, że tamtejsza wojownicza hołota strzela do ludzi, dzieł sztuki i wszystkiego co nie podoba się im, nie ma znaczenia. Oni wiedzą swoje. Polski żołnierz ma ginąć jak pod Cecorą, a strzelać wolno mu tylko z korkowca i na wiwat, a nie do wroga. No bo mógłby trafić i co wtedy? Tylko prokurator. Każdy, który chciałby sobie strzelić nawet w obronie własnej powinien wcześniej uzyskać pisemną zgodę orężnego prokuratora, albo strzelać najwyżej z bata. Najlepiej przed wyjazdem na patrol giwerę zostawić w magazynie i jechać zbrojny jedynie w ostrogi, błogosławieństwo kapelana i wiarę, że jakoś uda się przeżyć. Proponuję panów prokuratorów od zbrodni wojennych wysłać ciupasem do Afganistanu na pół roku i niechaj sobie podefilują z gałązką oliwną, albo innym zielskiem, w zębach wśród uduchowionej społeczności Talibskiej. Później będą mieli prawo pieprzyć głupoty o zbrodniach wojennych. Jestem przekonany, że daliby tyły już z pierwszej przejażdżki po tym kraju.


BETONOWY OGRÓD

Marszałek województwa i jego wicek postanowili Rzeszowian uszczęśliwić inwestycyjnymi priorytetami, które wpisali do unijnego programu. Skoro już wszystko zostało załatwione i mieszkańcy miasta nie mają żadnych zmartwień pora na zafundowanie im wydziału teologicznego przy Seminarium Duchownym i ogrodów na placu z Pomnikiem Walk Rewolucyjnych. Już widzę tę bujną roślinność w najbardziej zasmrodzonym spalinami miejscu w Rzeszowie, pośród której będzie relaksować się klasa robotnicza, inteligencja pracująca i wahające się chłopstwo. Ogród w tym miejscu jest tak potrzebny jak wrzód na zdrowym ciele klasy robotniczej, a Cholewiński Rzeszowowi. Niezbędny w tym miejscu parking trzeba będzie przenieść do Pysznicy albo innego Jasła. No i znowu pojawi się problem z pomnikiem. Do ogrodów i w dodatku pielgrzymkowych nie za bardzo pasuje. Nie będzie dobrze konweniował z klęcznikami i kropidłem. Panowie marszałkowie w swojej niezgłębionej mądrości mają zapewne i w tej sprawie jakieś rozwiązanie. Sądzę, że odbiega ono zdecydowanie od idei Asnyka. Ze swej strony proponuję zatem pomnik uciąć w połowie i osadzić tam symbole patriotyczno-chrześcijańskie. Od strony północnej patriotycznego marszałka Cholewińskiego koniecznie na białym koniu, a od południowej chrześcijańskiego Rzońcę na osiołku. Przy czym ten na koniu powinien trzymać się ogona osiołka. Całość obowiązkowo musi być zwrócona frontem do klasztoru, a zadem do stolicy. Niech tam wiedzą gdzie ich miejsce. Nad wicemarszałkiem koniecznie należy umieścić gwiazdę, a nad marszałkiem gołębicę z gałązką oliwną w czym trzeba. Tak uformowany monument będzie robił piorunujące wrażenie na każdym przybyszu, który dla uciechy będzie tu wracał aby pośmiać się. Zaś co do kwiatów, najlepiej wykonać je z betonu. Nie trzeba podlewać i jaka trwałość!

Roman Małek
Rada Wojewódzka

Walas Andrzej - przewodniczący
tel. 606 870 540, walek1952@wp.pl

Dembicki Klaudiusz
tel. 606 636 273, swiecki45@interia.pl

Juszczyk Józef
tel. 600 288 627

Owczarzak Krzysztof 
tel. 508 235 682, krzysowca@op.pl

Partyka Tomasz 
tel. 507 157 332, tomek_partyka@wp.pl
 

Walas Małgorzata  
tel. 695 258 716, walas.malgorzata@gmail.com

Zajdel Gabriel
tel. 531 454 076, gabrielzajdel@gmail.com


Zarząd Wojewódzki


Andrzej Walas - przewodniczący
tel. 606 870 540, walek1952@wp.pl

Józef Juszczyk - wiceprzewodniczący
tel. 600 288 627

Krzysztof Owczarzak - sekretarz
tel. 508 235 682, krzysowca@op.pl

Małgorzata Walas - skarbnik
tel. 695 258 716, walas.malgorzata@gmail.com

Klaudiusz Dembicki - członek
tel. 606 636 273, swiecki45@interia.pl



Wojewódzka Komisja Rewizyjna

Maria Kowalska - przewodnicząca
tel. 661 96 21 43

Kazimierz Poręba - sekretarz
tel. 602 695 256

Zofia Walas
tel. 696 524 643, sonia1952@wp.pl


Wojewódzki Sąd Partyjny

Andrzej Foryś - przewodniczący
tel. 696 090 032

Marcin Maruszak - sekretarz
tel. 693 071 898, mm1982@poczta.fm

Kazimierz Paska
tel. 504 414 823


Rzecznik Prasowy

Roman Małek
tel. (17) 854 26 41, roman.malek@interia.pl