MYLIĆ SIĘ Z PRAWDĄ
Znowu nasi wybrańcy, zajmujący się głównie sobą, dali do wiwatu. Oczywiście z lubością dogryzający sobie niczym rasowe bulteriery, a przy okazji wnoszący wiekopomny wkład w rozwój kultury językowej. Bądź, co bądź sami w mozole wysmażyli ustawę o ochronie języka ojczystego. Uchwalili, jak widać, nie po to, aby przejmować się nią. A może jednak wynika to z niedostatku szkolnej wiedzy na poziomie gimnazjalnym? Proponuję zorganizowanie przyśpieszonego kursu. Pani minister Hall – przed panią kupa roboty u podstaw!
Chorować zdrowiej – z kontekstu wystąpienia minister Kopacz wynikało, że miało być – chorować w lepszych medycznie warunkach, a wyszło jak zwykle. Jeśli tak, to znaczy, że obecnie choruje się niezdrowo. Coś w tym musi być! Przecież samo życie jest bardzo niezdrowe. Ponadto ludziom poprzewracało się w głowach i chorują niezgodnie z planem NFZ, wprowadzając tym bałagan. No bo kto to widział, ażeby dla przykładu zamiast stu w roku chorować na staw biodrowy, pojawiało się dwustu chorych? Bałagan i brak odpowiedzialności! I później jeszcze narzekają, że trzeba w kolejce czekać 5 lat. Sami sobie winni, bo przecież nie planiści z NFZ. Jak to mawiał pewien klasyk od filozofii? Im bardziej teoria odbiega od praktyki, tym gorzej dla praktyki! Czekam, kiedy pani minister wprowadzi nowe stopniowanie przymiotnika chory. Proponuję najbardziej trafne w obecnych warunkach: chory, chorszy i trup.
Mołotow – to według finezyjnego Kurskiego przewodniczący Rady Miasta z Sopotu. Ta stalinowska swołocz nie pozwoliła płomiennie przemawiać w czasie sesji rady niezapraszanemu przez nikogo Kurskiemu, pomimo że ten przybył wspaniałomyślnie w asyście partyjnego Ławrentija Ziobry. Kurski jednak uważający, że ciemny naród wszystko kupi, zwołał spontaniczną konferencję prasową, w czasie której przemawiał niczym białostocki kandydat na prezydenta, niejaki Kononowicz. Mówił równie mądrze, nie miał tylko uszanki i cudnie wzorzystego sweterka.
Mylić się z prawdą – to diagnoza Gosiewskiego po wypowiedzi Chlebowskiego w sprawie zawieszenia immunitetu nieskazitelnego Ziobry. Gosiewski ma rację. Ksiądz Tischner namnożył tych prawd po góralsku tyle, że trudno połapać się, czy to jest dopiero świnto prowda, tyz prowda, czy już gowno prowda. Żeby cokolwiek pokapować w tych prawdach, to głowa Gosiewskiego mała, ba, tu nawet stodoła mała. No, bo przecież mijać, to mogą się tylko pociągi pośpieszne na stacji we Włoszczowie.
Profesja zawodowa – stwierdził z przekonaniem błyskotliwy Putra. Pomimo, że profesja, to po prostu zawód. Z tą różnicą, że wywodzi swój rodowód z łaciny. No, ale skąd niby Putra ma o tym wiedzieć? Przecież na partaitagach PiS jeśli już uczą łaciny, to raczej tej bardziej użytkowej, kuchennej. Po przełożeniu na mowę wieszczów wypowiedź nieocenionego Putry brzmi mniej więcej tak, jak: robota robotna, sromota sromotna, hołota hołotna i głupota głupia. I słusznie! Przecież nauka radziecka zna przypadki głupoty mądrej i hołoty kulturnej. Putra musiał tę wiedzę czerpać u źródła.
Puszczać przecieki – tako rzecze eurodeputowany Czarnecki o prasowych rewelacjach ze szczegółów bardzo tajnej rozmowy, jaką miał nasz wielki prezydent mądry z ministrem orężnym, a zadziornym. Pan deputat pomylił chyba przeciek z puszczaniem bąka, albo puszczaniem krwi. Chociaż tej nieco napsuli. No bo nawet ścieki, to można jedynie spuszczać, podobnie jak i spodnie. Przecieki zaś mogą występować. Chociaż z drugiej strony w kraju, w którym spod kiecki Rydzyka wychodzą mężowie stanu, to przecieki pewnie można nawet spuszczać, albo i napuszczać.
Uzurpator – tytuł jednomyślnie nadany Niesiołowskiemu przez zagończyków PiS wspieranych przez partyjne markietanki pod wodzą boskiej Szczypińskiej. Stało się to wówczas, gdy zaczął on kierować komisją sejmową z upoważnienia marszałka Komorowskiego, a bez zgody prezesa Kaczyńskiego. Takiego bezprawia nie można tolerować. Pospolite ruszenie partyjne poszło prezesowi na odsiecz i pyszczyło, jak na arabskim bazarze. Nieważne czy miało to jakikolwiek sens, ważne aby było głośno i z przytupem. Nawet mało rozgarnięty obserwator mógł wyrobić sobie pogląd na temat walorów naszej parlamentarnej demokracji. Na zapowiadającą się ogniście powakacyjną sesję należy rozdać wspaniałym przedstawicielom narodu pistolety i oni sami już demokratycznie ten problem rozwiążą. Z korzyścią dla narodu.
Roman Małek






