NANGAR KHEL
Zapatrzeni w Macierewicza i Ziobrę orężni prokuratorzy dają do wiwatu, że hej! Wpierw kazali trzasnąć o glebę i skuć niczym mafioso kilku polskich żołnierzy z amerykańskiej wojny w Afganistanie. Żandarmeria prowadziła ich w pozycji kuczno-łamanej pod okiem kamer, żeby wszyscy mogli podziwiać głupotę militarnej prokuratorni. Każdy kraj dba o swoich wojaków, ale nie Polska. Chłopaki trochę sobie posiedzieli, bo prokuratorzy postanowili odkryć nikomu niepotrzebną zbrodnię wojenną niczym tę w Katyniu albo i Wołyniu. Admirał i pułkownik, nazwisk nawet nie warto publikować, twierdzą, że nasi wojacy to okrutne bandziory, godne stryczka, bo kul szkoda. Według nich w Afganistanie nie ma żadnej wojny, a Talibowie to kulturalny naród i w dodatku umundurowany, żeby każdy z daleka widział jaki jest zadbany i wyperfumowany. Reszta zaś stanowi potulną trzódkę jedzącą z ręki i kochającą na zabój swoich najeźdźców. Ci nasi prokuratorzy, którzy proch wąchali jedynie w czasie salwy honorowej na Powązkach, albo z okazji rocznicy cudu nad Wisłą, kiedy to ksiądz Skorupka pogonił bolszewików, wiedzą najlepiej co dzieje się w Afganistanie i niepotrzebne im żadne wizje lokalne. Fakt, że żaden Talib nie chodzi w mundurze, że na każdym kroku czyhają zasadzki, że nie obowiązują tam żadne konwencje, że tamtejsza wojownicza hołota strzela do ludzi, dzieł sztuki i wszystkiego co nie podoba się im, nie ma znaczenia. Oni wiedzą swoje. Polski żołnierz ma ginąć jak pod Cecorą, a strzelać wolno mu tylko z korkowca i na wiwat, a nie do wroga. No bo mógłby trafić i co wtedy? Tylko prokurator. Każdy, który chciałby sobie strzelić nawet w obronie własnej powinien wcześniej uzyskać pisemną zgodę orężnego prokuratora, albo strzelać najwyżej z bata. Najlepiej przed wyjazdem na patrol giwerę zostawić w magazynie i jechać zbrojny jedynie w ostrogi, błogosławieństwo kapelana i wiarę, że jakoś uda się przeżyć. Proponuję panów prokuratorów od zbrodni wojennych wysłać ciupasem do Afganistanu na pół roku i niechaj sobie podefilują z gałązką oliwną, albo innym zielskiem, w zębach wśród uduchowionej społeczności Talibskiej. Później będą mieli prawo pieprzyć głupoty o zbrodniach wojennych. Jestem przekonany, że daliby tyły już z pierwszej przejażdżki po tym kraju.
BETONOWY OGRÓD
Marszałek województwa i jego wicek postanowili Rzeszowian uszczęśliwić inwestycyjnymi priorytetami, które wpisali do unijnego programu. Skoro już wszystko zostało załatwione i mieszkańcy miasta nie mają żadnych zmartwień pora na zafundowanie im wydziału teologicznego przy Seminarium Duchownym i ogrodów na placu z Pomnikiem Walk Rewolucyjnych. Już widzę tę bujną roślinność w najbardziej zasmrodzonym spalinami miejscu w Rzeszowie, pośród której będzie relaksować się klasa robotnicza, inteligencja pracująca i wahające się chłopstwo. Ogród w tym miejscu jest tak potrzebny jak wrzód na zdrowym ciele klasy robotniczej, a Cholewiński Rzeszowowi. Niezbędny w tym miejscu parking trzeba będzie przenieść do Pysznicy albo innego Jasła. No i znowu pojawi się problem z pomnikiem. Do ogrodów i w dodatku pielgrzymkowych nie za bardzo pasuje. Nie będzie dobrze konweniował z klęcznikami i kropidłem. Panowie marszałkowie w swojej niezgłębionej mądrości mają zapewne i w tej sprawie jakieś rozwiązanie. Sądzę, że odbiega ono zdecydowanie od idei Asnyka. Ze swej strony proponuję zatem pomnik uciąć w połowie i osadzić tam symbole patriotyczno-chrześcijańskie. Od strony północnej patriotycznego marszałka Cholewińskiego koniecznie na białym koniu, a od południowej chrześcijańskiego Rzońcę na osiołku. Przy czym ten na koniu powinien trzymać się ogona osiołka. Całość obowiązkowo musi być zwrócona frontem do klasztoru, a zadem do stolicy. Niech tam wiedzą gdzie ich miejsce. Nad wicemarszałkiem koniecznie należy umieścić gwiazdę, a nad marszałkiem gołębicę z gałązką oliwną w czym trzeba. Tak uformowany monument będzie robił piorunujące wrażenie na każdym przybyszu, który dla uciechy będzie tu wracał aby pośmiać się. Zaś co do kwiatów, najlepiej wykonać je z betonu. Nie trzeba podlewać i jaka trwałość!
Roman Małek







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz