piątek, 29 stycznia 2010

Którędy Na Lewo ?

   Pod koniec minionego roku w Rzeszowie przebywała prof. filozofii Uniwersytetu Warszawskiego Maria Szyszkowska. Na spotkanie z tą niezwykle interesującą postacią polskiej lewicowej myśli filozoficznej przybyła spora grupa ludzi z różnych orientacji politycznych. Z pewnością warto było. Pani profesor bez zbędnej egzaltacji w komunikatywny sposób sformułowała własną, niezwykle konsekwentną, diagnozę życia politycznego w Polsce oraz roli, a zwłaszcza słabości, lewicy polskiej. Wykazała, że tak modny w świecie liberalizm światopoglądowy, kulturowy i obyczajowy nie ma nic wspólnego z neoliberalizmem ekonomicznym, który jest elementem tworzenia nierówności społecznej, na której zbudowano kapitalizm. Między kapitalizmem i demokracją istnieje sprzeczność, gdyż dominacja kapitału wyklucza demokratyczną równość. Uważa za wielki błąd odejście politycznych reprezentantów lewicy od lewicowości na rzecz właśnie neoliberalizmu, głównie ze względu na chęć zachowania stanowisk. Wystarczy chociażby przytoczyć reakcje lewicowych rektorów wyższych szkół prywatnych, którzy dla świętego spokoju zatrudniają u siebie kapelanów.

   Ugrupowania lewicowe popełniły po transformacji cały szereg niewybaczalnych błędów, do których zaliczyła między innymi:

- wykazywanie wstydliwości za czasy PRL, próby odcinania się od nich,

- bezkarne tolerowanie kłamliwych opinii o tym okresie,

- nieznajomość prostych sprzeczności ideowych i wynikający stąd relatywizm ideowy,

- dopuszczenie do takich przemian, w których człowiek przestaje być wartością nadrzędną,

- doprowadzenie na lewicy do sztucznego konfliktu pokoleń, który nie istnieje. Jeśli istnieje jakiś konflikt, to raczej konflikt wrażliwości, społecznych preferencji i doświadczeń, który nie przebiega wzdłuż granicy wieku,

- pozwolenie na sprowadzenie lewicy do głębokiej defensywy,

- bezsensowne wybieranie zużytych przywódców, którzy wiele lewicy zaszkodzili (Kwaśniewski, Olejniczak),

- dopuszczenie do tego, że Polska stała się jednoświatopoglądowa,

- stworzenie na złych zasadach młodzieżówki SLD, która jest zupełnie bezideowa, a celem aktywności w niej są wyłącznie kariery polityczne. Jest to konsekwencja zapełniania świadomości młodzieży pseudo wartościami. Po to między innymi wyrzucono z programów kształcenia filozofię na rzecz socjologii, czyli zastąpiono naukę myślenia opisem.

   Sporo uwagi profesor Szyszkowska poświęciła licznym paradoksom naszej współczesnej rzeczywistości politycznej i społecznej. Gdyby dotyczyły one jedynie sfery ideowych sporów, byłoby znakomicie. Jednakże odbijają się dotkliwie także na sferze socjalnej i wolnościowej. Pozwoliła sobie wyakcentować niektóre z tych paradoksów, zaliczając do nich również:

- stworzenie przez prawicę z socjalisty Piłsudskiego swojego idola politycznego,

- deklarowanie zasad wieloświatopoglądowych przy równoczesnym ukształtowaniu państwa tak jednoświatopoglądowego, jakim Polska jeszcze nigdy nie była. Katechezę wprowadzono już nawet do przedszkoli,

- dominacja ideologii prawicowej w środowisku wiejskim tam, gdzie reforma rolna stworzyła wiejskiej biedocie warunki bytowania,

- prawica stała się bardziej ideowa aniżeli lewica,

- lewicowych pisarzy było wielekroć więcej w okresie dwudziestolecia międzywojennego, aniżeli obecnie,

- w warunkach ciągle rosnącego znaczenia mediów lewica sama pozbyła się ich i nic nie robi, aby takie mieć. To już nie jest błędem, ale głupotą,

- próby budowania wizerunku lewicowego Kościoła,

- wstydliwe zawieranie koalicji sejmowych nawet, gdy dotyczą spraw programowych lewicy,

- pozbawienie bezrobotnych przez rząd lewicowy zasiłków, czego nie ma w żadnym kraju starej Unii.

   Było to jedno z nielicznych niezwykle interesujących spotkań, w których miałem sposobność uczestniczyć w ostatnich latach.

Roman Małek 

Brak komentarzy: