Piszę ten tekst w niedzielny wieczór. Jest to już dziewiąty dzień żałoby narodowej a tak naprawdę dziewiąty dzień narodowej histerii podsycanej przez media. Dziewiąty dzień prania mózgów i wmawiania jak wielką stratę poniosła Polska 10 kwietnia. Gdyby nie nieustanne dręczenie widzów i słuchaczy powtarzanymi tysiące razy informacjami pewnie niewielu z nas zauważyłoby, że cokolwiek się wydarzyło. Na pewno nie można zapomnieć o bólu i tragedii rodzin prawie stu ofiar jednej idiotycznej decyzji tylko czy ktoś odważy się wskazać jej autora?
W zalewającej nas lawinie bzdetów z trudem udało się znaleźć choćby kilka rozsądnych zdań. Jedną z nielicznych mądrych wypowiedzi były słowa Aleksandra Kwaśniewskiego, który powiedział, że chciałby aby w Polsce żywi byli traktowani tak, jak umarli. Nic dodać, nic ująć! To zdanie najlepiej odzwierciedla to, co działo się przez ostatni okres. Jakim prezydentem był Lech Kaczyński wszyscy wiemy więc zgodnie z zasadą, że o zmarłych mówi się dobrze lub wcale, nie napiszę już o zmarłym ani słowa. Trudno jednak nie napisać o naszej narodowej specjalności, jaką stała się organizacja żałób narodowych i czczenie porażek. Nie udaje nam się natomiast wykreować niczego pozytywnego ani w naszej historii ani we współczesności. Jeżeli nie było porażki, to nie ma o czym mówić.
Jedynym pozytywnym objawem tej sytuacji był rozejm zawarty przez polityków. Wygasły spory, pyskówki, połajanki. Pytanie tylko, na jak długo. Czy powrót do normalności nastąpi już w poniedziałek, czy dopiero we wtorek? A walczyć będzie o co. Pisowcy na pewno zaatakują aby profilaktycznie powstrzymać pełniącego obowiązki głowy państwa Komorowskiego przed próbą wspierania Platformy. A co na to PO? Czy będą chcieli wykorzystać czas, jaki nas dzieli od zaprzysiężenia nowego prezydenta na przeprowadzenia wygodnych dla siebie ustaw? Jak zachowa się w tej sytuacji SLD? Oto są pytania na które wkrótce zapewnie poznamy odpowiedzi ale na pewno nie obejdzie się bez ostrej walki.
A dojdzie jeszcze do tego kampania wyborcza, która też do łagodnych się nie da zaliczyć. Kogo wystawi PiS? Czy będzie to Jarosław Kaczyński czy jego wielki rywal Zbigniew Ziobro? Mam nadzieję że będzie to Kaczyński i jego sromotna porażka będzie oznaczała kres kaczyzmu. A kogo wystawi SLD? Czy znajdzie w swoich szeregach kandydata na ten urząd? Brak kandydatury obnaży słabość parlamentarnej lewicy i tak skazanej w tych wyborach na porażkę. A może Włodzimierz Cimoszewicz zdecyduje się kandydować? Takiej szansy na zwycięstwo mieć już nigdy nie będzie.
W tym całym zamieszaniu prawie bez echa przeszło wspaniałe zachowanie Rosjan. To oni jako pierwsi wyciągnęli do nas dłoń. I nie zraziły ich nawet kretyńskie wypowiedzi „wielkiej (bez)nadziei białych” Artura Górskiego. Jeżeli nie będziemy potrafili wyciągnąć z tego właściwych wniosków i unormować stosunków z Rosją, to będzie to największa zbrodnia naszych polityków w historii. Drugiej takiej szansy możemy już nie mieć. A wszystko zależeć będzie od tego czy górę wezmą obsesje i antyrosyjskie fobie, czy zdrowy rozsądek. Pewności nie mam.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz