poniedziałek, 4 października 2010

Świątynia na Boisku

Po raz kolejny, dzięki niespożytemu uporowi katedralnego księdza Maca, stanęła na sesji Rady Miasta Rzeszowa sprawa przekazania jego parafii za walutę watykańską, czyli Bóg zapłać, półhektarowej działki wykrojonej z boiska szkolnego przy al. Powstańców Warszawy. Determinacja księdza godna podziwu, bo w końcu skuteczna. Przy uchwalaniu tej darowizny pojawiały się zdumiewające sytuacje, niczym wyjęte z gombrowiczowskiego „Trans- Atlantyku”. Nie przekonywały informacje o sprzeciwie mieszkańców osiedla, którzy uważają, że świątyń ci u nas dostatek. Pojawiła się argumentacja, że pogłowie szkolnej dziatwy spadnie na Nowym Mieście o połowę i boisko będzie świecić pustkami, że teren jest zupełnie niepotrzebny dyrektorowi szkoły oraz jego dziatwie, że nie chodzi o budowę kościoła tylko kaplicy i tym podobne mądrości nadające się do kabaretu, a nie na poważną debatę radziecką. W końcu wysmażono kuriozalną uchwałę, przyjętą przez 14 radnych z 38-osobowego jej składu. W osiedlu zawrzało. Czarno to widzę. Ciekaw tylko jestem, po co rada tę żabę je? Bo niestrawność po takiej diecie jest tak pewna, jak amen w pacierzu. Szczęść Boże!

Roman Małek

Brak komentarzy: