piątek, 24 kwietnia 2009

Pamiętajcie o ogrodach!

   W czasie przedwielkanocnej sesji Rady Miasta można było spodziewać się niezłych jaj, a nawet polemicznych pisanek, ponieważ powróciła do porządku dziennego kwestia oddanego onegdaj bernardynom parkingu wraz z Pomnikiem Walk Rewolucyjnych. Ojczulkowie na początku chcieli pomnik rozwalić i pewnie tak uczyniliby, gdyby nie koszty, których świętobliwi mężowie ponosić bardzo nie lubią. Preferują bowiem wyłącznie ruch pieniędzy w odwrotną stronę. Po przejęciu tej manny z magistrackiego nieba palcem w bucie na wspomnianej realności nie kiwnęli. Swoją aktywność ograniczyli do inkasowania od miasta comiesięcznego haraczu dzierżawnego za parking. Rada bowiem udzieliła im prawie pełnej bonifikaty przy sprzedaży terenu i od razu rozgrzeszyła klasztor z niezarobkowego powodu udzielenia bonifikaty. Czyli dostali od miasta krowę, której nawet doić nie chce się im i dlatego dojenie dla nich pozostawili miastu. 

   W ubiegłym roku intelektualnego olśnienia doznał z kolei marszałek województwa i wpisał na listę unijnych priorytetów rozbudowę zespołu klasztornego oraz budowę ogrodów i centrum religijno-kulturowego na placu przy pomniku. Aby nie zadusić kury znoszącej złote klasztorne jaja, pod ogrodami postanowiono zachować parking. Teraz klasztorny przeor miał nie lada materiał do przemyślenia, gdzie skubnąć konieczny wkład własny niezbędny do realizacji uduchowionej wizji marszałka. No i wymyślił. Przecież ma łebski i bogaty magistrat, któremu można wmówić, że powinien do swojej darowizny co nieco jeszcze dopłacić. Wyliczył sobie, że potrzebne 3,6 mln naszych złotych, to równowartość piętnastoletniej dzierżawy parkingu i zawinszował sobie takiej kwoty w trzech rocznych ratach po 1,2 mln każda. Czy widział ktoś lepszy bank? Kredyt bez odsetek i jeszcze spłacany w naturze? Jestem przekonany, że po realizacji zadania okaże się, że opłaty parkingowe bardzo wzrosły chociażby ze względu na zadaszenie, albo do Rady Miasta wpłynie wniosek o umorzenie zobowiązań ze względu na straty klasztoru poniesione w czasie siedemnastowiecznego najazdu Tatarów. W obu przypadkach argumentacja będzie prawdziwa i nie do zakwestionowania.

   Radni, zwłaszcza z lewej strony, mieli sporo wątpliwości. Dociekali czy nie dojdzie do zablokowania centrum miasta przy wywożeniu ogromnej ilości ziemi, czy ogrody będą dostępne dla wszystkich, czy tylko wybranych, czy nie będą stosowane opłaty, kto będzie ponosił duże koszty utrzymania ogrodu itp. W znacznej części zawisły one w powietrzu. W konsekwencji uchwałę zgodnie z intencją klasztorną przegłosowano. Przeciw było tylko ośmiu radnych: Grzegorz Budzik, Zdzisław Daraż, Kazimierz Greń, Adolf Gubernat, Jacek Lasota, Edmund Kalandyk, Jan Mazur, Beata Ratajczak. Kredytu udzielono. Nie wiem tylko jak przedstawia się aktualny stan kredytu zaufania u wyborców.

   Przy tej sposobności nie mogło zabraknąć dyskusji pomnikowej. Zdecydowana większość radnych postanowiła sensownie uporządkować ten problem i naprawić popełniony w 2006 roku ewidentny błąd. Przy zdecydowanym poparciu klubu radnych PO przeszedł wniosek radnych Rozwoju Rzeszowa o zobowiązaniu prezydenta do podjęcia skutecznych starań o odzyskanie od klasztoru niewielkiego kawałka parceli, na którym posadowiony jest pomnik. Wiąże się to przecież z koniecznością jego konserwacji, czy jakichkolwiek prac renowacyjnych, których bernardyni przeprowadzać nie będą, chociażby ze względów doktrynalnych. Rada Miasta taką uchwałę przyjęła. Może w ten sposób nastąpi wyłączenie Pomnika Walk Rewolucyjnych z budowli zespołu klasztornego oo. bernardynów. Przecież stanowi on wrzód na zdrowym ciele Prowincji Niepokalanego Poczęcia Zakonu Braci Mniejszych Św, Franciszka w Krakowie Konwentu oo. Bernardynów w Rzeszowie. A skoro wrzodu nie da się wyciąć, to najlepiej wywianować nim kogo trzeba.

   Całość tej deliberacji przebiegała w cywilizowanym tonie bez zbędnych fajerwerków słownych, bądź złośliwości z politycznym podtekstem. Koncepcja planistyczna samego ogrodu może się podobać. Mam tylko jeden dylemat. Jeśli projektowane żywopłotowe labirynty w ogrodzie wyrosną jak się patrzy, to jaką minę będzie miał podążający tędy do kościoła marszałek Rzońca, gdy tak zakręci się w tym labiryncie, iż wyjdzie wprost na Pomnik Walk Rewolucyjnych zamiast na ołtarz?

Roman Małek  

Brak komentarzy: