Na szczytach władzy także panuje kanikuła. Gdyby nie rocznice, bazarowe pyskówki o media i niezmordowany Wałęsa, emocje byłyby jak na rybach. A tak to mamy Wałęsę na obiedzie z Platinim, pakowanie Farfała i pielgrzymki dyrektora Rydzyka. No i oczywiście wiekopomne inicjatywy wymlaskane przez pana prezydenta. Czyli w kwestii wesołości nie było najgorzej, bo inwencja w narodzie jest.
Dociepleńcy – ktoś w pijanym widzie musiał mieć intelektualną erupcję słowotwórczą i tak ochrzcił tych, którzy wykonują roboty przy ocieplaniu budynków. Nadał temu zawodowi kształt emocjonalnie zorientowany, czyli ulokował go w grupie takich form językowych, jak: szaleńcy, popaprańcy, zapaleńcy, zesłańcy. Zupełnie zignorował poprawną formę słowotwórczą przysługującą nazwom zawodów, przy pomocy której utworzone zostały tradycyjne nazwy, jak chociażby: murarz, tynkarz, dekarz, zbrojarz czy lichwiarz i kasiarz. Gdyby ktoś zechciał zastosować tę metodę z dociepleńców do zmiany nazw tradycyjnych, to stare zawody musiałyby brzmieć: muraniec, tynkaniec, zbrojeniec czy lichwieniec, albo kasianiec. To już lepiej zachować poprawną formę językową i speca od ocieplania budynków nazwać docieplarzem. Będzie bardziej po ludzku.
Miahahał – w czasie uroczystości pogrzebowej z trudem zachowałem stosowną powagę gdy swoje wokalne talenty prezentował parafialny organista. Otóż pieśni kościelne charakteryzują się tym, że bardzo często pojawia się w nich forma melizmatyczna, czyli że kilka dźwięków wykonuje się na jednej sylabie. Organista mając do prześpiewania kilka dźwięków wyrazu „miał” zamiast płynnego ciągnięcia siekał każdy dźwięk poprzez dodanie do zgłoskotwórczej samogłoski a spółgłoski h. Dawało to iście komiczny efekt, w przytoczonym wyrazie niemal onomatopeiczną formę szczekania psa połączoną z miauczeniem kota. Równie ucieszne efekty dawało to w interpretacji organisty świetych imion – Jehehehezuhuhu, Mahahaharyhyjo. No i jak tu można utrzymać należny żałobnej uroczystości zadumany smutek?
Niemyty – w najnowszej wersji językowej dyrektora Rydzyka tak określa się Murzyna. Może trochę łagodniej to brzmi od smolucha albo asfalta, ale szczytem elegancji egalitarnej bez wątpienia nie jest. No, ale czegóż można oczekiwać od radiomaryjnego sukienkowego? Widocznie jego edukacja w kwestii tolerancji rasowej skończyła się na lekturze Murzynka Bambo, który boi się kąpieli, ponieważ myśli, że się wybieli. Ale ładnie to tak, ażeby czarny czepiał się czarnego? Tym bardziej, że ten niemyty deklarował publicznie czołobitność czyściochom kościelnym.
Schizoidalna konstrukcja – według koniczynowego Kłopotka na takie określenie zasługuje sugestia, iż PSL prowadzi tajne rozmowy z PiS w sprawie zawiązania nowej koalicji. Znając obrotowość koniczynek, wcale nie byłbym tym zdumiony. Jednakże poseł Kłopotek ździebko przesadził. Pytający ani nie wyglądał na źle traktowanego w niemowlęcym wieku, ani na delikwenta lękliwego z poczuciem izolacji. Wręcz przeciwnie! Sprawiał wrażenie, że wie co mówi.
Skundlenie – i to nie byle czego, tylko zawodu aktorskiego, dostrzegł w Polsce Kazimierz Kutz. Według jego nomenklatury jedynie stara peerelowska kindersztuba aktorska coś znaczy. Dlatego bolał okrutnie po śmierci nieskundlonego Zbigniewa Zapasiewicza. Purpurat Glemp nie tak znowu dawno nawymyślał od kundli pismakom, a teraz te poczciwe stworzenia służą do dokopania młodym grajkom scenicznym. Bo gdzież im do czystej krwi ogarów z pokolenia Kolumbów, którzy potrafią zagrać Szekspira, stracha na wróble i beczkę piwa. Może i racja, ale co do tego mogą mieć wierne kundle?
Świńska grypa – to diagnoza Włodzimierza Cimoszewicza w kwestii zamiany neonazistowsko-wszechpolskiego Farfała w TV publicznej na kogoś deklaratywnie prawego i sprawiedliwego. Dla Cimoszewicza jest to proces zamiany zwykłej grypy na grypę świńską. Pomimo, że ta druga paskudniej brzmi, ale ani gorsza, ani lepsza od pierwszej nie jest. Atrakcyjności programu to w żaden sposób nie poprawi. Jedynie zmienią się niektóre gadające głowy i posmutnieje premier, który nadal wzdycha – gdybym tak umiał mówić jak myślę!
Roman małek







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz