piątek, 17 lipca 2009

Bój Hierarchy

W Stalowej Woli na dobre rozgorzała wojna biskupa Frankowskiego z prezydentem Szlęzakiem. Takie sceny zdarzały się, ale w czasach PRL-u, a nie demokratycznej uległości kościołowi. Hierarcha wymyślił sobie budowę ósmej już świątyni w mieście na osiedlu Młodynie, chociaż władza miejska widzi tam zupełnie coś innego. Zmobilizował moherowe towarzystwo, postawił krzyż, kapliczkę i wszystko pokropił jak należy, nawet za darmo, bez pobrania stosownej opłaty za amortyzację kropidła. W ruchu ciągłym prowadzi krucjatę. Prezydent nie ustępuje, co jest ewenementem we współczesnej Polsce. Ośmielił się powiedzieć nie! Największej pikanterii całej sprawie nadał incydent z nocnym wymalowaniem na kapliczce dorodnego organu męskiego w stadium totalnego wzwodu. I pod tak zdobną kapliczką zwolennicy biskupa zanosili błagalne modły, nie uświadamiając sobie niesamowitego komizmu sytuacji. Naprawdę nie sposób było na taki widok zachować należną powagę. Całość stanowi bardzo interesujące studium mentalności w niby demokratycznym i niby nieklerykalnym kraju. A w Rzeszowie powoli zaczyna upadać natchniona wizja marszałka obejmująca budowę rajskich ogrodów Semiramidy obok pomnika Walk Rewolucyjnych. Wszystko wskazuje na to, że wystarczy sam parking. Zobaczymy.


Roman Małek

Brak komentarzy: