Koniec maja i początek czerwca stał się okresem młócenia narodowej słomy przez antykomunistów różnej maści. Pojawiły się bowiem rocznicowe przepychanki w kwestii, kto najbardziej i najskuteczniej obalał komunizm w Polsce. Powstał sofistyczny spór o zasługi w obalaniu czegoś, czego w Polsce nikt nie widział. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że tego nieistniejącego smoka powalił z kretesem prezes Kaczyński, ale tego również nikt nie widział. Ta cała rocznicowa przepychanka i fanfaronada, zamiast rzeczowej debaty o stanie polskich przemian ustrojowych, doprowadziła do żenującej groteski politycznej. A mogło i powinno być zupełnie inaczej, sensownie.
Wracam do tego rocznicowego nadymania się nie bez powodu. W lipcu pojawi się kolejny pretekst do młócenia tej słomy w kontekście rocznicy powstania PKWN i ogłoszenia przez niego manifestu. Z pewnością nikt nie będzie wnikał w sens samego manifestu, ani w cele i skład samego PKWN. Wszystko zostanie wrzucone do jednego wora. Okaże się z pewnością, że na czele PKWN stał rasowy komunista Edward Osóbka-Morawski, który zniewalał nasz naród. A że to nie będzie miało nic wspólnego z prawdą historyczną? Co to ma za znaczenie! Skoro od tego momentu można liczyć PRL, to znaczy, że wprowadzili komunizm. Nikt z pewnością nie zająknie się, że w manifeście pojawiły się deklaracje zrealizowania tylko obiecywanych przed wojną postulatów, że należało w tym burzliwym czasie zorganizować w miarę sprawną administrację i znormalizować warunki życia. To nie PKWN stworzył pojałtański porządek w Europie. On jedynie starał się w tych, stworzonych przez Jałtę, warunkach coś sensownego zorganizować.
Powróci zatem deprecjonowanie wszystkiego, co jest związane z okresem PRL. Znowu pojawi się demoniczny smok komuny, którego od początku zwalczała heroiczna opozycja. Pojawią się znowu historyczne przekłamania formułowane na polityczny obstalunek. Znowu celowo i świadomie mylone będą pojęcia. Znowu Polska Ludowa utożsamiana będzie z komunizmem. W naszym kraju jedynie próbowano nieskutecznie budować tak zwane podwaliny pod przyszły ustrój komunistyczny, ale tylko do przesilenia październikowego. Co po październiku z doktryny komunistycznej zostało zbudowane? A nic! Przecież komunizm był pewną wizją przyszłości, od której po październiku polska rzeczywistość oddalała się systematycznie coraz bardziej. Ustrój PRL nie był komunizmem ani z punktu widzenia doktryny marksistowskiej, ani z punktu widzenia KPZR, ani najzwyklejszego zdrowego rozsądku. Nasze społeczeństwo było antykomunistyczne nawet wówczas, gdy udzielało poparcia kolejnym ekipom rządzącym, jak chociażby Gomułce czy Gierkowi. Stawianie zatem znaku równości między realnym socjalizmem a komunizmem, między członkami partii a komunistami jest niegodziwe, jest przejawem zdecydowanie złej woli. Świadczy również o elementarnym niezrozumieniu PRL lub świadomym przekłamywaniu tamtej rzeczywistości społecznej, psychologicznej i ideologicznej.
Sam termin komuna uknuto nie dlatego, że ma to jakikolwiek sens ideologiczny, bądź filozoficzny. Uknuli go dziennikarze na potrzeby doraźnej propagandy. Skoro polskie społeczeństwo nie akceptowało komunizmu jako doktryny należało to wykorzystać przyklejając komunistyczną mordę każdemu, który w czasach PRL cokolwiek zdziałał. Dziennikarskie przerysowanie można traktować jako figurę stylistyczną. Nadużywanie jednak tego terminu przez historyków czy innych przedstawicieli instytucji naukowych, za jaką się ma chociażby IPN, jest już karygodną nonszalancją, bądź głupotą wynikającą nie z obiektywnej oceny rzeczywistości lecz jakiejś zapiekłej nienawiści do minionego okresu. W taki sposób z historyczną spuścizną postępować nie wolno. Zwłaszcza ludziom nauki, od których wymaga się sądów zobiektywizowanych i rozważnych.
Najbardziej niepokoić musi każdego logicznie myślącego człowieka w Polsce fakt, że czasy PRL potrafią obiektywnie ocenić ludzie z zewnątrz, którzy niczego nie demonizują i próbują minioną rzeczywistość w warunkach realnego socjalizmu zrozumieć i opisać, a nawet nazwać.
Roman Małek







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz