czwartek, 13 listopada 2008

Kierownik myśli

Serce rośnie, patrząc na wznoszenie imponującej siedziby Urzędu Marszałkowskiego. Z drugiej jednak strony dochodzące z tego urzędu niepokojące wieści muszą budzić zrozumiałą troskę. Obliczony przez poprzedniego marszałka Deptułę ze sporą rezerwą na pomieszczenie po 600 urzędniczych biurek, 600 kubków na herbatę i 600 szafek na drogocenne kwity, może okazać się za ciasny jeszcze przed oddaniem go do eksploatacji. I co? Urzędnicy tak niezastąpieni i plujący krwią z przepracowania dla naszego dobra, fabrykujący tony nikomu niepotrzebnych kwitów, mają urzędować przy piętrowych biurkach? Chociaż nie byłoby to bez sensu. Mogliby bezkarnie patrzeć na petentów z góry, nawet gdyby przyszedł sam koszykarz Zdzisław Myrda. Marszałek Cholewiński ostatnio rozradowany stara się udowodnić w telewizyjnym spocie, że lepiej od Tuska kopie balon. Nawet przy tym sympatycznie uśmiecha się. Oprócz tego wielokrotnie tłumaczył, że duży przyrost zatrudnienia wiąże się z potrzebami wynikającymi z integracji europejskiej. Dziwnym trafem są to ludzie, którym nie wyszły wybory, albo musieli odejść z innej pracy ze względów poza zawodowych. Tutaj pojawia się jeszcze następny problem. Przecież takiego człowieka nie można przyjmować na byle referencinę. On ma być kierownikiem, albo w gorszym przypadku pełnomocnikiem. To kwestia prestiżu, no i lepiej brzmi! Są zatem kierownicy, którzy niczym nie kierują poza sobą i własnym samochodem. Jednym z nich jest Jacek Kiczek, radny rzeszowski, a wcześniej doradzający wojewodzinie. Kieruje on oddziałem rozwoju linii kolejowych. Jak sam zwierzył się, więcej pracowników nie potrzeba. Twierdzi, że zajmuje się pilnowaniem opracowywania kwitów na modernizację kolei do Warszawy. Na pytanie szczegółowe, czym kieruje jako kierownik, odrzekł niczym ten Platon, albo inny Spinoza, że kieruje myślami, żeby dokumentacja była najlepsza. Przecież jest to niezwykle budująca konstatacja! W urzędzie ktoś myśli i jeszcze tymi myślami sam kieruje! Nie jakimiś gryzipiórkami, ale samymi myślami. Przecież stąd już blisko do idei. Taż to czym prędzej należy opatentować i jako szczyt urzędniczej technologii sprzedawać zbiurokratyzowanemu światu. Nobel murowany.

październik,
Roman Małek

Brak komentarzy: