Poseł Ożóg grzmi niczym ta burza gradowa, że platforma narobiła takich politycznych i programowych głupot, że stodoła mała. A posłanka Łukacijewska zamiast, niczym ten Rejtan, stanąć przed gabinetem premiera z obnażonym biustem i nie dopuścić do podpisania haniebnego programu na EURO 2012 bez Podkarpacia, nie tylko że nie rwała szat, ale nawet guzika nie rozpięła. I jak tu można mówić o jakiejś determinacji? Pani posłanka zaś prostuje zachwaszczoną pamięć posła Ożoga, zadając proste pytanie, dlaczego jego partyjny kumpel, marszałek Cholewiński, de domo z Pysznicy oraz Prawa i Sprawiedliwości, już cały rok certoli się z przetargiem na budowę terminalu. To że nie może dogadać się ze swoimi współpracownikami nie wyjaśnia niczego. A to, co dzieje się z powołaniem spółki pod zawołaniem Port Lotniczy w Jasionce, to już prawdziwe kpiny. A przecież bez tego nie można dorwać się w żaden sposób do unijnej kasy. Trudności trudnościami, ale tu powinno, niczym w ogólnowojskowej latrynie, wreszcie zapachnieć wiosną. Powinno, ale nie pachnie, a wręcz przeciwnie, cuchnie jak cholera. A niektórzy szemrają, że nawet jeśli ktoś coś wziął, to bez przyjemności i nie można czepiać się.
Trudno nie pamiętać zdeterminowanej deklaracji koniczynkowego posła i zarazem ministra Burego. Sumitował się, że port w Jasionce stanie tak samo, jak jego rodowa siedziba. Siedziba stoi, a port Jasionka jak najbardziej jeszcze w lesie i zalatuje coraz bardziej kaktusem na dłoni. Nie słyszałem ostatnio żadnej wypowiedzi posła. Zaniemówił, z pewnością z satysfakcjonującego zadowolenia. Jedynie poseł Rynasiewicz nie traci animuszu i nadal wierzy, że tę naszą Jasionkę uda się jakoś przepchnąć przez rządowe zasieki z drutu kolczastego. Optymizm wart wsparcia, chociaż w skundlonym świecie podkarpackiej polityki będzie to raczej utrudnione. W miarę poważnie i realistycznie brzmi w tym wszystkim deklaracja wojewody Karapyty, który zachęca do tworzenia jednolitego frontu politycznego w tej sprawie, deklarując równocześnie wykorzystanie wszystkich dostępnych mu możliwości.
Na to wszystko nakłada się jeszcze informacja, że po roku 2010 Jasionka zostanie wykreślona z układu Transeuropejskiej Sieci Transportowej TEN-T. Cóż to może oznaczać? A, ni mniej ni więcej, tylko zepchnięcie naszego lotniska z grupy portów międzynarodowych, do grupy portów regionalnych. Chciałbym wierzyć zapewnieniom posła Rynasiewicza, że jest to informacja nieprawdziwa. Twierdzi on, że w 2010 do tego układu zostaną dopisane lotniska w Łodzi i Bydgoszczy, a żadne nie zostanie skreślone. Oby! Marszałkowy samorząd nie może skomunikować się sam z sobą, to niby dlaczego miałby się skomunikować z administracją rządową? Skoro prezydent demonstracyjnie chichra się z premiera, który do Condolisy Rice mówi po murzyńsku, to dlaczego Cholewiński ma być gorszy? Pewnie tak samo nie zna murzyńskiego.
wrzesień,
Roman Małek
Roman Małek







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz