Z datą jego urodzenia historycy mają niejakie kłopoty, ale pewni są, że dokonał żywota w 4. roku przed naszą erą, nie dożywszy siedemdziesiątki. Żydzi nienawidzili go odkąd tylko mogli z trzech powodów. Nie pochodził z dynastii judajskich władców, władzę nadali mu Rzymianie i był bezwzględny. Ale nie ma żadnych dowodów, że istotnie rozkazał wymordować betlejemskie niemowlęta męskie, bo już wtedy nie żył. Takie wydarzenie z pewnością nie miało miejsca. Natomiast historycy nie mają żadnych wątpliwości, że wymordował okrutnie kilku swoich synów i kilka żon. Topiono ich, zarzynano albo duszono sznurem, zaciskanym na szyi ofiary przez dwóch oprawców.
Nigdy nie zapomniano mu, że był synem Antypatra, który zaprzedał się Rzymowi i dzięki temu został ichnim namiestnikiem Judei. Bezgraniczna służalczość Heroda Markowi Antoniuszowi zaowocowała tym, że w konsekwencji został królem żydowskim. Żydzi go nigdy nie zaakceptowali, a sam Herod miał wybitny talent zrażania sobie podległego narodu, nawet wówczas gdy jego zamiary były Żydom przyjazne. Był dziwnym skrzyżowaniem wodza zafascynowanego potęgą imperium rzymskiego i orientalnego wizjonera. W dodatku, wbrew wszelkim przeciwnościom losu, potrafił swoje wizje skutecznie materializować.
Wróćmy do źródeł jego potęgi. Tkwiły one w Rzymie. Tam miał swojego przyjaciela Marka Antoniusza i swoje władcze ambicje. Stamtąd płynęły nadania i władza. Gdy tylko w bitwie pod Akcjum Marek Antoniusz razem z ambicjami Kleopatry przegrał, Herod wybrał się z wiernopoddańczą pielgrzymką do zwycięskiego Oktawiana, przynosząc mu na tacy, z deklaracją lojalności, koronę żydowską i miecz do ścięcia swojej głowy. Dziś ocenilibyśmy taki gest jako działalność marketingową i pijarowską. W czasach starożytnych była to jednak rosyjska ruletka. Herod jakoś ją wygrał. Cesarz nie kazał skrócić go o głowę, jako przyjaciela swojego wroga, lecz uznał jego władcze żydowskie prawa. Pragmatyczny cesarz widocznie uznał, że lepszy jest skruszony wróg znienawidzony przez swój naród, aniżeli jakiś nowy, nieprzewidywalny władca.
Niezwykłe są również relacje Heroda Wielkiego z kobietami. Był tak zapalczywym i zawistnym małżonkiem, że piękną Marianne, wnuczkę najwyższego kapłana Hyrkona, w czasie swoich wypraw nie tylko polecał śledzić zaufanemu słudze, ale także zabić ją po ewentualnej swojej śmierci. Gdy wyszło to na jaw, sługę zasztyletowano a Marianne utopiono. Świadkiem w procesie innej zdrady którejś tam żony króla Heroda była jego siostra Salome. Postać w literaturze, historii i nawet zwykłym postrzeganiu świata, nieprzyzwoicie paskudna. Jak to Salome. Jak mogła w tym jej procederze pomóc matka Marianne?
Henryk VIII, w porównaniu z królem Herodem, wychodzi nieszczególnie, prawie na dobrotliwego władcę. Miał tylko sześć żon z takiego powodu, że nie rodziły mu syna, a on chciał mieć następcę. Herod Wielki miał dziesięć żon i mordował je i swoich synów w obawie przed ich możliwościami, on bezwzględnie robił politykę własnego jedynowładztwa żydowskiego. Mordował z paranoicznego strachu, że staną po stronie nienawidzących go Żydów, których był królem, dzierżymordą rzymskim. Niektórzy sądzą, że końcowe, niezwykle krwawe rządy Heroda Wielkiego wywołane były chorobą nerek, albo bardziej prawdopodobną gangreną Fouriera, czyli zgnilizną genitaliów.
Herod nie bez powodu przez historię został nazwany wielkim. Ani przed nim, ani po nim nikt w żydowskiej kulturze nie stworzył tak imponujących budowli. Każdy przyznaje, że coś takiego mógł stworzyć tylko genialny wizjoner przestrzeni. Napadli go we wczesnym okresie namiestnikowania Partowie (dzisiejsi Irańczycy) i musiał uciekać, aby nie przegrać. Z całym rodzinnym i narodowym majdanem czmychnął na wzgórze obok Jerozolimy, a później na Masadę, wzgórze nie do zdobycia, ale również bez wody nie do życia. Zostawił oblężoną swoją społeczność i podążył do Rzymu po waleczne legiony. Niewiele brakowało, aby oblężeni poddali się. Spadł jednak zbawienny deszcz i legiony rzymskie zdążyły. Na tym pierwszym wzgórzu Herod zbudował Herodium, niezwykły pałac królewski, który nawet w obecnej dobie uchodzi za architektonicznie niedościgniony ideał geometrycznych proporcji.
Tam, gdzie jego ludzi uratował zbawienny deszcz, zbudował podwójnie otoczoną twierdzę z takim systemem zbiorników wody, że kilkunastotysięczna załoga mogła bronić się całe lata. Masada z kolei jest do dziś niedoścignionym wzorcem fortalicji. Całego, misternego systemu gromadzenia wody nikt już nie powtórzył. Aby było śmieszniej, ta twierdza zbudowana przez Heroda z błogosławieństwem Rzymu, stała się po czterdziestu latach od jego śmierci symbolem bohaterskiej walki zdesperowanych Żydów przeciw imperium rzymskiemu. Ale ta niezwykła budowla istnieje do dziś i ciągle fascynuje architektonicznym kunsztem. Wystarczy chociażby przejść zachowanymi tam piwnicami i zobaczyć kamienne zbiorniki wody.
Obiecał Herod cesarzowi Oktawianowi, i wybudował mu, niezwykły port Cezareę. Do dziś spierają się znawcy przedmiotu o to, dlaczego tak znamienita budowla padła. Okazało się, że Herod przewidział w swym zamyśle wszystko z wyjątkiem niszczycielskiego tsunami. Po parędziesięciu latach misterna konstrukcja inżynierii portowej padła pod działaniem nieprzewidywalnych sił natury. Ale do dzisiaj zdumiewa swoimi rozwiązaniami inżynieryjnymi.
Zbudował również największą w ówczesnym świecie świątynię judaistyczną w Jerozolimie Zajmowała kilkanaście hektarów powierzchni. Pozostała do dziś jedynie okazała jej ściana. To właśnie jerozolimska Ściana Płaczu, jak na ironię, obiekt żydowskiego kultu. Zbudował tę świątynię znienawidzony przez Żydów Herod.
Padło imperium rzymskie, padły kolejne cywilizacje, ale budowle Heroda Wielkiego pozostały przynajmniej w ruinach. Chciał on zapewnić sobie pośmiertną dostojność. Nie wyszło. Według rzymskiego kronikarza Flawiusza, orszak żałobny króla Heroda Wielkiego był imponujący. Grobowiec zbudował sobie także królewski. Problem w tym, że po czterdziestu latach katafalk mu Żydzi potłukli, a doczesne szczątki gdzieś tam wywalili. Nie miało to jednak żadnego związku z wyimaginowaną przez św. Mateusza rzezią niewiniątek, a bardziej z jego tyranią w sprawowaniu rządów.
Niechaj jednak państwo ocenią, czy postać Heroda w szopce lub ludowym obyczaju musi akurat odpowiadać historycznej prawdzie? W taki sposób i sienkiewiczowski potop, i redutowy Ordon, i ksiądz Skorupka pod Ossowem nie wydolą. Mity są ludziom niezbędne jak i idee. A historyczna prawda? Niby cóż ona ma za znaczenie w zderzeniu realnym mitem? Herod pewnie nadal będzie te niewiniątka rżnął. I dobrze mu tak, przyszywanemu Jewrejowi!
Roman Małek







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz